moja skromna osoba
Mam na imię Mieczysław i mieszkam w Zamościu - pięknym mieście położonym w pobliżu Roztocza. Mam już (tzn. tylko) 59 lat, czyli dość dużo jak na człowieka zafascynowanego najnowszą techniką: komputery, system GPS, fotografia cyfrowa itp. Moimi następcami są dwaj synowie - Adam i Marek. Od siedmiu lat jestem dziadkiem, a moje pociechy to śliczne wnuczki Agatka i Ewa (na zdjęciu obok).

Wolne chwile lubię spędzać maszerując przed siebie w ładnym otoczeniu. Praktycznie każdy wolny dzień w ciepłej porze roku spędzam na roztoczańskich szlakach z odbiornikiem GPS na ramieniu i aparatem fotograficznym w garści. Poza Roztoczem, uwielbiam góry we wszelkiej postaci. Co roku spędzam przynajmniej kilka dni w Tatrach lub/i Bieszczadach. Nie lubię zimy, najchętniej zaszyłbym się w jakimś barłogu i przespał od listopada do marca.

Moja żona Joanna też lubi chodzić ze mną po szlakach Roztocza. Ale czasami nie można wyciągnąć jej z domu, gdyż wpada w wir swojego wspaniałego hobby, jakim jest szycie, a w szczególności patchwork. Zainteresowanych zapraszam na stronę Joanny.

Moja przygoda z Roztoczem rozpoczęła się dawno, dawno temu. W roku 1980 zbliżyłem się znacznie do tej cudownej krainy przenosząc się z rodziną do Zamościa. Stąd na Roztocze już mały kroczek. Kroczek ten (samochodem, rowerem, a nawet piechotą) robiłem w prawie każdy wolny weekend. Roztocze Środkowe złaziłem wzdłuż i w poprzek, przeważnie w samotności.

Następny rozdział mojej roztoczańskiej przygody rozpoczął się na jesieni 2003 r., kiedy to stałem się uczestnikiem forum dyskusyjnego Grupy Turystycznej Roztocze. W ciągu kilku dni poznałem wspaniałych ludzi, na początku tylko w internecie, a zaraz potem "na wizji", czyli na roztoczańskich rajdach. Stałem się członkiem społeczności ludzi dysponujących niesamowitą wiedzą, pełnych niewyczerpanego zapału w zdobywaniu najdalszych zakątków tej ziemi. Przyznaję, że w ciągu ostatniego roku poznałem znacznie, znacznie więcej Roztocze niż kiedyś, dzięki wiedzy i doświadczeniu moich grupowych Kolegów. A co z tego wynikło...

Moje oczy skierowały się na południowy-wschód. Ta część Roztocza była dla mnie kiedyś "białą plamą". Wybór okazał się nadzwyczaj trafny. Poznałem zakątki o niesamowitym geograficzno-dziejowym klimacie. Nieistniejące wsie, piękne drewniane cerkiewki, stare cmentarze z bruśnieńskimi nagrobkami będącymi dziełami sztuki, przydrożne krzyże i kapliczki... Tego nie znajdziemy nigdzie indziej. Na początku nazywałem ten region "Małymi Bieszczadami", ale zauważyłem potem, że to Bieszczady należy nazywać namiastką Roztocza Południowego.
Potem poszedłem jeszcze dalej. Przy współudziale Grupowiczów przełamałem wreszcie obawy związane z przekroczeniem naszej wschodniej granicy i trzykrotnie odwiedziłem ukraińską część Rozotcza. A wrażenia? Krechów, Stradcz, Potylicz, no i wreszcie Lwów - niezapomniane!


Mój e-mail to: mblasz@poczta.onet.pl.
Na każdą wiadomość na pewno odpowiem.